o mnie

HISTORIA MOJEGO ŻYCIA

Od czasów dzieciństwa lubię jak coś się dzieje. Już wtedy interesowało mnie prawie wszystko. Czytałem mnóstwo książek, podróżowałem, uprawiałem sporty. Jednak zamknięty byłem w sobie. Miałem swój świat. Obserwowałem go i analizowałem. Wciąż odkrywałem coraz to nowsze światy. Wkraczałem w świat fizyki, meteorologii, astronomii... Pasjonowała mnie ekologia wód, leśnictwo, mikrobiologia (mikroświat bakterii, grzybów, wirusów), fizjologia roślin (mikroświat komórek), fitopatologia (choroby roślin), gleboznawstwo (procesy zachodzące w glebie), geologia, hydrologia. Interesowało mnie dokładnie to, co się dzieje w kosmosie, pod wodą, w głębi ziemi, w atmosferze. Poznawałem w ten sposób istotę zjawisk. „Dlaczego tak jest?” „A nie mogłoby być inaczej?” W ten sposób analizowałem świat. Odkrywałem coraz to nowsze rzeczy, zjawiska. Oprócz tego interesowały mnie dziedziny metafizyczne, ezoteryczne. Podczas studiowania powyższych nauk, wdrażałem się równolegle w tematykę metafizyczną. Studiowałem nauki ezoteryczne takie jak reinkarnacja, to jak wyglądają inne równoległe światy, jakie tam prawa obowiązują, jak wyglądał świat dawno temu w przeszłości (w innych wymiarach). Wdrażałem się w astrologię i numerologię. Nawet chciałem być z zawodu astrologiem. Interesował mnie poza tym buddyzm, świat medytacji. Pasjonowała mnie również szczególnie tematyka świadomych snów, podróży astralnych. To było i jest nadal moim głównym marzeniem, celem, który sobie od dzieciństwa postawiłem. Możliwość wychodzenia z ciała i podróżowania gdziekolwiek to tylko możliwe.

Jeszcze niedawno temu, jakieś kilka czy więcej lat temu, uprawiałem ekstremalne sporty. Biegałem po lasach, wdrażając się w tę jedną wielką tajemniczość świata natury. W ten sposób wchodziłem w cudowny świat doznań. Podniesiony do maksimum poziom endorfin. Pot, przyspieszony rytm serca, tętna. Inny świat. Jakbym był zupełnie w innym świecie. Poza tym jeździłem wyczynowo na rowerze. Jednak do żadnej sekcji sportowej nie wstępowałem. W żadnych zawodach nie brałem udziału. Trochę za dużo tam wyczuwałem (przewidywałem) lęku, nieprzyjemnych stresów i emocji związanych z rywalizacją. Wolałem sam przekraczać swoje możliwości i wchodzić w coraz to nowsze doznania. No cóż, moje główne zainteresowania to inne światy (dalej tak jest). Coś odmiennego od zwykłej codzienności. Tak więc bardzo lubiłem wdrapywać się na szczyty górskie, nurkować w głębinach wód. Wszędzie widziałem jedno wielkie piękno, cud. Oprócz tego oczywiście pasjonował mnie świat metafizyczny. Jasnowidzenie, i wiele innych paranormalnych zjawisk. Wchodziłem więc wtedy często, tak jakby w inne światy, czy to patrząc się w jeden punkt rozpalonej świecy, czy punkt na ścianie. Wówczas pojawiały się przede mną różne wizje. Może nie konkretne obrazy, ale jakże cudowny świat kolorów i towarzyszących temu doznań. Jak widać moim życiowym mottem było poznawanie coraz to nowszych światów. Nie tych codziennych, w które byli zaangażowani ludzie wokół mnie, ale jakieś zupełnie inne. Interesowało mnie zawsze coś innego. „To przecież jest takie monotonne, to, co ludzie robią” Tak sobie wciąż myślałem. Rozmowy na temat codziennych zdarzeń, obowiązków, szkoły, pracy, imprez. To mnie nie interesowało. Byłem więc samotnikiem. Dla mnie to było zbyt nudne chodzić na jakieś imprezy, dyskoteki. Myślałem sobie wtedy, że to marnowanie jedynie czasu. „A na co mi to się to przyda w przyszłości? Tak myślałem. „Oni tylko gadają i gadają o jakichś nieistotnych rzeczach” Czy to mi się przyda w przyszłości? Tak więc wolałem czytać książki, wgłębiać się w różne dziedziny życia, medytować, obserwować przyrodę i wiele różnych zjawisk natury. Jak chociażby patrzeć na gwiazdy. Poznawać dziesiątki nazw gwiazdozbiorów, gwiazd. Odszukiwać różne mgławice na niebie, meteory, i wiele innych ciekawych zjawisk. Wolałem robić coś konkretnego, co później mi się przyda w życiu. Mało tego. Moją wielką pasją było (i jest) zdrowie. Osiąganie jak najlepszej kondycji zdrowotnej, fizycznej, psychicznej i umysłowej. Stąd zazwyczaj nie jadłem mięsa, słodyczy, nie piłem alkoholu. Dla mnie to było trochę śmieszne. Jak można to jeść i pić skoro później osłabia się kondycja i w ogóle samopoczucie, a co za tym idzie zdrowie Oczywiście smak słodyczy, mięsa, alkoholu (pewne krótkie etapy w moim życiu) jest cudowny. Zaznałem tego. Ale to już mnie nudziło. Szukałem czegoś więcej. Doznań, które wyzwalałem w sobie poprzez przykładowo biegi, czy kąpiele jesienią i zimą w jeziorze i w morzu. Aby to robić musiałem mieć formę. Gdybym wlazł w świat alkoholu (nawet od czasu do czasu), słodyczy itp. wówczas stałbym się bardziej senny. Nie byłoby tej kondycji, a co za tym idzie tak odlotowych doznań. Biegów pod gołym gwiaździstym niebem przez nieznane tereny, czy kąpieli w dziwnym podwodnym świecie. Kondycję fizyczną, psychiczną i umysłową chciałem utrzymywać jak najbardziej perfekcyjnie. Robiłem wszystko, co potrafiłem, aby wnieść w swoje ciało harmonię jak największą. A to tylko po to, by zaznać innych ciekawych doznań. Alkohol, słodycze, rozmowy towarzyskie, imprezy, ewentualnie jakieś narkotyki czy papierosy (których nawet nie spróbowałem w swoim życiu), to może ciekawy świat, pełen doznań, jednak ja szukałem czegoś więcej. Miesiąc, rok, ale co dalej? Później to się staje takie nudne. Tak więc pracowałem nad swoim zdrowiem, harmonią już od dzieciństwa, po to by, mieć formę przykładowo na sporty ekstremalne, jak i mieć dużą wrażliwość. Odchodząc od mięsa, słodyczy, alkoholu, zwykłej herbaty, kawy, w końcu nawet od jajek i nabiału, starałem się uzyskać jak największe zdrowie. Jak największą wrażliwość. Im większa wrażliwość, tym ciekawsze doznania. No cóż, moim marzeniem było i jest opanować umiejętności podróży poza ciałem, wkraczać w inne wymiary i swobodnie po nich wędrować. Już wiele ciekawych światów zobaczyłem. Jednak chciałbym jeszcze bardziej te umiejętności pogłębić, udoskonalić. Tam można doznać tak wielkiej wolności. Można robić wszystko. Można przenieść się w każdy zakątek przestrzeni, czy czasu. Obecnie potrafię umysłem przenieść się gdziekolwiek zechcę. Spotkać się z istotami z innych cywilizacji kosmicznych, rozmawiać z istotami przyrody, kwiatami, kamieniami, zwierzętami i innymi. Również z dewami natury jak i kosmosu. Potrafię już wkraczać w światy innych cywilizacji kosmicznych, innych rzeczywistości, poznając ich sposób życia, pracę, którą wykonują. Mogę, kiedy tylko zechcę przenieść się w czasie do tyłu i do przodu, jak i w bok. Nawet skontaktowałem się ze swoimi równoległymi ja. Wiem, co me równoległe ja robią, czym się zajmują. W ten sposób jeszcze bardziej poznałem siebie i dalej poznaję. Zauważyłem w sobie umiejętności telepatyczne. Wystarczy pytanie i już pojawia się odpowiedź.. Często przybierająca postać obrazów. Rozmawiam z istotami z kosmosu, natury. Są to naprawdę niesamowite doznania. W ten sposób poznaję inne wymiary, to, co tam się dzieje, czym istoty tam się zajmują. Oczywiście są to często, jak na razie obrazy, doznania nie w pełni wyraziste. Na poziomie umysłu. Jedynie sporadycznie udawało mi się doznać oddzielenia poza ciało, mam na myśli podróży astralnej, podczas której czuć określoną rzeczywistość, jeszcze bardziej niż tą fizyczną tutaj na Ziemi, i to różnymi zmysłami. Magiczne doznania, tego typu umiejętności oczywiście pojawiły się u mnie dlatego, iż tego bardzo pragnąłem. Aby w końcu zacząć doznawać tego typu doświadczenia nie tylko sporadycznie, wiedziałem, że muszę mieć wrażliwe ciało. Że muszę dbać o zdrowie ciała. Stąd tak na luzie odszedłem od słodyczy, alkoholu, mięsa i innych szkodliwych produktów spożywczych. Mało tego, w końcu nawet i to niedawno temu, odszedłem od sportów ekstremalnych. No cóż i one w pewnym stopniu otępiają wrażliwość, zmysły innych doznań. Stąd przestałem wyczynowo biegać, nurkować. Odszedłem od wszelkich zbyt intensywnych emocji. Nawet od oglądania filmów, przedstawień teatralnych i innych dzieł sztuki, które ukazują przemoc, strach, życiowe dramaty. No bo, w jakim celu mam przeżywać te tak naprawdę nieprzyjemne emocje? Ten strach? On otępia wrażliwość. Wtedy potrzebne są jeszcze silniejsze dawki adrenaliny (podobnie jest ze sportami ekstremalnymi), bo wrażliwość coraz bardziej ulega otępieniu. Stąd przestałem właściwie prawie w ogóle oglądać telewizję, chodzić do kina, może pewne wyjątki się zdarzają, gdy pojawi się możliwość oglądnięcia na przykład filmu przyrodniczego. Tak czy siak, zauważyłem, że to, co oglądamy, przydarza się w naszym życiu. Myśli, obrazy utrzymywane w umyśle w końcu się realizują. To wizualizacja, programowanie swojego życia. Wtedy jak ma wyglądać życie pełne radości, satysfakcji, skoro w umyśle są inne myśli? Może trudno zauważyć tę zależność. Bo prawie wszyscy robią to samo. Oglądają filmy z przemocą i dramatem. Wtedy nie ma porównania. Ja jednak to sprawdziłem. Obecnie jest cudownie. Odlotowo. Dosłownie świat bez kłopotów, smutku. Ciągle coś ciekawego się dzieje. Ciągle coś nowego poznaję. Moje umiejętności telepatyczne, zdolności podróżowania w czasie, po różnych wymiarach, wynikają z tego, że dbam o swoje zdrowie, wrażliwość. Uważam na to, co oglądam, jak nawet myślę. Mało tego, bardzo mocno pomogły mi w tym energie natury. Esencje natury są robione w trakcie medytacji przez pewnych ludzi, jak na przykład przez Andreasa Kortego. W trakcie medytacji osoby te proszą kwiaty, kamienie, zwierzęta, aby energie przykładowo kwiatu spłynęły do wody. Wtedy tę energię odpowiednio konserwują i rozprowadzają po świecie. Są to esencje natury. Spotkałem się więc niedawno temu z osobą, która widzi wewnętrzne organy, aurę, i przepisuje esencje natury. Są setki, tysiące esencji różnych gatunków. Osoba ta, Ania, obserwowała, jakie były niedomagania mojego ciała fizycznego, czakr i następnie przepisywała mi odpowiednie esencje, które później pobierałem w domu. Ciało dochodziło do idealnego zdrowia. Zanikały nawet „nieuleczalne” choroby. Gdy ciało było perfekcyjnie zdrowe, pojawiały się kolejne esencje. Jedne na odnalezienie swojego życiowego powołania, inne na miłość, uaktywnienie różnych zdolności, w tym zdolności paranormalnych. Wkroczyła harmonia na poziomie fizycznym (idealne zdrowie, zrównoważone wszystkie czakry), jak i psychicznym, mentalnym i duchowym. Nawet zostałem oczyszczony z karmy, nie tylko z tego wcielenia, ale i innych wcieleń, nawet równoległych ja. Skuteczność oddziaływania tych esencji zależy oczywiście od pracy z nimi. Od otwierania się na ich działanie. Gdy pomyślimy, że nie będą działać, wówczas nie działają. Tak jak jest ze wszystkim. Pojedziesz samochodem, namalujesz obraz dopiero wtedy, kiedy otworzysz się na to, kiedy uwierzysz, że tak się stanie. Wówczas nie ma rzeczy niemożliwych. Możesz wyjechać za granicę w wymarzoną podróż, czy jak w tym przypadku wciąż rozwijać w sobie harmonię, światło, zdolności. No cóż. Zakochałem się w esencjach natury. Przyroda jak tylko zechcemy, może Nam pomóc uruchomić w sobie talenty, może Nas uzdrowić, może pomóc Nam odkryć siebie. Natura jest naprawdę wielka. Tak więc moja przygoda w odkrywaniu innych, równoległych rzeczywistości, odbywa się z esencjami (energiami) natury.

Obecnie dalej odkrywam różne światy, kontaktuję się tam z różnymi istotami. Poza tym wdrażam na Ziemię pewien projekt. Pracuję nad wprowadzeniem na Ziemię Cywilizacji Nowej Ery, w której zaistnieje w końcu miłość, wolność, radość, satysfakcja. W końcu wychodzę na świat. Zaczynam w nim brać udział. Zaczynam coraz więcej kontaktować się z ludźmi. W końcu przecież razem współtworzymy świat. Jeszcze wcześniej byłem wielkim indywidualistą. Myślałem o sobie wygórowanie. Obecnie myślę, że każdy jest wielki. Nie mniej ważny, czy więcej. Każdy tak samo istotny. Obecnie coraz bardziej czuję jedność z ludźmi. To, jak wspaniałymi są istotami. Iż każdy może wnieść w życie ludzkości zupełnie coś innego. Czy to będą dzieci, czy ktokolwiek, każdy jest wspaniały i wnosi w życie całości wielki wkład. Pracuję obecnie nad wprowadzeniem harmonii i ładu na całą Ziemię. Chodzi o to, że era rywalizacji, walki, przemocy, dramatów, lęku zanika. A wkracza na jej miejsce era współpracy, ładu, nowych niesamowitych możliwości. Ludzie w końcu zaczną robić to (wiele osób już to robi), co lubią, to, co wnosi harmonię w ich życie, jak i w życie całej Cywilizacji. Nadchodzą czasy, kiedy doznania innych wymiarów, kontakty z istotami z innych cywilizacji kosmicznych staną się czymś normalnym. Aby tak się stało, musi zaniknąć strach, lęk, jak chociażby przed nimi. Warto otworzyć się i na te istoty. Nie tylko ludzie potrafią być przyjaciółmi, partnerami, ale i przyroda, jak i istoty z innych wymiarów.

Już od pewnego czasu ja również zacząłem tworzyć esencje energetyczne, by ich energie zasiać w swoim wnętrzu, domu, by rozsiewać je w swoim mieście, w okolicach, w ludziach, aż w końcu i po całej Ziemi. Za pomocą geody z kryształami i z pomocą moich przyjaciół Plejadian, moich opiekunów z różnych wymiarów i innych istot z cywilizacji świetlnych, zapisuję w kryształach wody całą mądrość, wiedzę, energie znajdujące się w galaktykach, mgławicach, drzewach, kwiatach.... Robię to, gdyż czuję że to działa niesamowicie, zmienia energetycznie wokół świat, ludzi.... W tych esencjach energetycznych zawarta jest przeogromna wiedza. Kryształy wody mają wielką pojemność informacyjną. Można w nich umieścić księgi Wszechświata, mądrość poszczególnych istot: drzew, kamieni, kwiatów, zwierząt..... Gdy posadzimy je w terenie, w domu, w ogrodzie... lub przyjmiemy je do swojego wnętrza dokonują się tam wielkie zmiany. Wkracza Harmonia. To stąd postanowiłem rozsiewać po całej Ziemi esencje światła, zarówno zrobione przez siebie jak i innych. Po prostu pragnę, by wciąż podnosiły się wibracje na Ziemi i to z wielką prędkością. Pragnę, by wszystkie istoty na Ziemi i w całym kosmosie i we wszystkich wymiarach wkroczyły na drogę Miłości, Radości, Tworzenia Wielkich Dzieł. Niech te esencje promieniują po wszelkie Wymiary, Czasy i Galaktyki i dokonują tam wielkich zmian na skalę kosmiczną!!!!!

W końcu pojąłem, iż samo otwarcie się na energie, wiedzę, wibracje emanujące z całej przyrody na Ziemi już sprawia, że one w Nas wnikają. Możemy otworzyć się na energie planet, gwiazd, a nawet centrum naszego Wszechświata. Naszą wyobraźnią możemy sprowadzać te potężne energie światła do naszych wnętrz, do naszego domu, ogrodu, miasta, a nawet na całą Ziemię. W ten sposób rozpowszechniamy światło po całej Ziemi. Zrozumiałem, że jesteśmy potężnymi, doskonałymi istotami, iż w Nas kryją się niesamowite zdolności, które mogą służyć Harmonii.

Na świat jeszcze patrzyłem jednak dualistycznie. Uznawałem iż np.  pieniądze, duże napięcia elektromagnetyczne, filmy z przemocą, sport ekstremalny, erotyka, aury wielu ludzi i wiele innych rzeczy to negatywne, ciężkie wibracje których muszę unikać, bronić się przed nimi. To sprawiało, że coraz bardziej nie mogłem żyć w mieście. Wszędzie niemal widziałem ciężkie energie. Tak więc oczyszczałem się wciąż z tych negatywnych energii, dużo medytowałem, często znajdywałem swoje schronienie w przyrodzie. Jednak pomimo tego negatywne energie mnie dopadały. W końcu od tych negatywnych energii niemalże dostawałem pomieszania. Wrażliwość moja na inne wymiary, energie dobre ale i negatywne wciąż wzrastała. Ponieważ miałem przekonanie, że przebywając w pewnych miejscach czy robiąc coś, to mi szkodzi, tak się działo.

Tak więc podjąłem się przejścia przez potężną transmutację. W tym widziałem szansę, że negatywne energie narastające na Ziemi, ciemne siły nie dopadną mnie i nie przejmą nade mną kontroli.

Rozpocząłem więc transmutację za pomocą następujących słów:

Niech dokonuje się we mnie Wewnętrzna Boska Alchemia. Stapiam swoje ego w ogniu Boskiej (NASZEJ) Woli, w ogniu Boskiej Miłości by działać tylko poprzez Boską Miłość.

Zacząłem też recytować pewne magiczne formuły:

Nic nie jest moje, ani nic, ani żadne miejsce. Całą przeszłość  zostawiam za sobą. Wszystko. Wkraczam w nowy Świat. Spalam swoje ego w tyglu Boskiej Miłości. Poddaję się prowadzeniu przez Boskie Żródło.

I nagle zaledwie po kilku dniach zadziała się magia. Straciłem swoją partnerkę, dom, wszystko. Ona zakochała się w kimś innym, a ja... zrozumiałem, że wszystko to jest dla mojego dobra. Że w tym się kryje głęboki sens.

MOMENTALNIE POSTANOWIŁEM ZOSTAWIĆ ZA SOBĄ CAŁY MATRIX, PUŚCIĆ DOSŁOWNIE WSZYSTKO I WYRUSZYĆ W PODRÓŻ. ZAPRAGNĄŁEM ZNALEŹĆ JEDNORODZINNE EKOWIOSKI, SAMOWYSTARCZALNE, EKOLOGICZNE I DUCHOWE OSADY, DUCHOWE MIASTA W KTÓRYCH MOŻNA BY BYŁO ŻYĆ, POZASYSTEMOWE AŚRAMY W KTÓRYCH MOŻNA BY BYŁO POMEDYTOWAĆ NA CAŁEGO, POEKSPLOROWAĆ RÓWNOLEGŁE WYMIARY I OTWORZYĆ SIĘ NA ODBIÓR NOWEJ WIEDZY. ZAPRAGNĄŁEM TAK PODRÓŻOWAĆ Z MIEJSCA DO MIEJSCA PO CAŁEJ ZIEMI. ZAPRAGNĄŁEM TEGO, GDYŻ CAŁY SYSTEM ZAPADŁ MI SIĘ POD NOGAMI. PRZEZ CHWILĘ MYŚLAŁEM, ŻE TO KONIEC ŚWIATA, ŻYCIA, BO NIE MA NIC. MOŻESZ ZOSTAWIĆ DOSŁOWNIE WSZYSTKO ZA SOBĄ, UKOCHANĄ OSOBĘ, DOM, STARYCH PRZYJACIÓŁ. GDYŻ TY SIĘ ZMIENIASZ, WZNOSISZ SIĘ NA CORAZ WYŻSZE WIBRACJE I NIEWOLA JUŻ CI NIE ODPOWIADA. ZOSTAWIAM TO WSZYSTKO ZA SOBĄ Z PEŁNIĄ WDZIĘCZNOŚCI I MIŁOŚCI DO OSÓB, Z KTÓRYMI DOTĄD ŻYŁEM. ONE SĄ CZĘŚCIĄ MNIE. WIEM, ŻE W KAŻDEJ CHWILI MOGĄ SIĘ ONE DO MNIE PRZYŁĄCZYĆ.

PODDAJĘ SIĘ CAŁKOWICIE PROWADZENIU PRZEZ BOSKIE ŹRÓDŁO, PRZEZ MOJĄ PRAWDZIWĄ ISTOTĘ - SUWERENNĄ CAŁOŚĆ.  JESTEM BEZPIECZNY. WSZECHŚWIAT SIĘ MNĄ OPIEKUJE. IDĘ NA CAŁOŚĆ!!!!! JUŻ CZAS. NIE MA NA CO CZEKAĆ.

ISTNIEJE PEWNE PRAWO PRZYCIĄGANIA. TO O CZYM MYŚLIMY REALIZUJE SIĘ.

POMYŚL SOBIE, GDYBYŚ NAPRAWDĘ MÓGŁ, MOGŁA WSZYSTKO ZOSTAWIĆ ZA SOBĄ, GDYBY TO WSZYSTKO ODESZŁO, JAKIE BY BYŁO TWOJE NAJWIĘKSZE, NAJSKRYTSZE MARZENIE. MOŻESZ TEGO DOKONAĆ TERAZ. TO MOŻE BYĆ DOSŁOWNIE WSZYSTKO. WSZYSTKO CO SOBIE WYOBRAZIMY WSZYSTKO TO JEST. ZAUFAJ WSZECHŚWIATU. ON SIĘ TOBĄ ZAOPIEKUJE.

Ponieważ straciłem wszystko.....

MOIM DOMEM STAŁA SIĘ CAŁA ZIEMIA, CAŁY KOSMOS.

A oto moja relacja z tej magicznej przygody............

Po drodze poznaję niesamowite osady, aśramy, ekowioski, ludzi. Nagle zdaję sobie sprawę, że cała ludzkość jest moją rodziną. Wkraczam w niesamowite światy. Czuję wolność. Nic nie jest moje, ani nikt, ani żadne miejsce. Do niczego, do nikogo się nie przywiązuję. Czasem nie jest to takie proste. Idę wciąż do przodu. To niesamowite uczucie, kiedy już nie ma się "swojego" miejsca zamieszkania. Skąd ja pochodzę, skąd jestem, już nie mam pojęcia. Poszukuję miejsc do których mógłbym się udać. Gdy otrzymam zaproszenie tam się udaję. Wtapiam się w te środowiska, dzielę się swoją wiedzą, swoimi esencjami, pomagam ludziom współtworzyć osady, wspólnoty...., poznaję siebie. Różni ludzie przyjmują mnie do swojego domu. Uczę się jak można tworzyć harmonijne osady, miasta, wspólnoty, jak żyć w zgodzie z naturą. Zachęcam ludzi, którzy jeszcze żyją w systemie Matrix by puścili całkowicie ten stary świat i udali się do takich miejsc albo zaczęli tworzyć takie nowe miejsca. Swoim bliskim opowiadam o tym dokąd dotarłem, jak się tam żyje, czego się nauczyłem. Opowiadam im o swoich przygodach. Raz za razem wracam, by podzielić się tym wszystkim z nimi. A później dalej wyruszam w świat. Zataczam w ten sposób spirale. Być może pewnego razu zatrzymam się gdzieś na dłużej. Być może pewnego razu nie wrócę tylko będę wciąż podążał do przodu.

W osadach przechodzę głęboką transformację. Spotykając się i żyjąc z ludźmi, śpiąc pod gołym niebem, pracując w naturze. Całe te doświadczenie wywarło na mnie wszechpotężne wrażenie. W pewnej osadzie żyłem jakieś półtora miesiąca (sierpień, wrzesień  2009 rok). Chodziłem tam na bosaka, przez ponad miesiąc spałem pod gołym niebiem w śpiworze bez namiotu. Wtedy poddawałem się transformacji, transmutacji energiami natury i kosmosu. Pracując na polu, w ogrodzie, kąpiąc się w stawie wciąż pracowałem z energiami otaczającej natury, kosmosu. Rozmawiałem z kamieniami, drzewami, duchami przyrody..., prosiłem je by mną się opiekowały w nocy i w dzień, by pomagały mi transformować moją świadomość, ciało, bym stawał się Nową Kosmiczną Istotą.

GDY POJAWIŁEM SIĘ W MIEŚCIE NAGLE ZAUWAŻYŁEM, ŻE JUŻ NIE SZKODZĄ MI ŻADNE ENERGIE, TRUCIZNY, NIC. ZACZĄŁEM PATRZEĆ NA ŚWIAT ZUPEŁNIE INACZEJ. WZNIOSŁEM SIĘ PONAD DUALIZM TEGO ŚWIATA. ZROZUMIAŁEM, ŻE NIE MA ANI DOBRA ANI ZŁA. IŻ NIE ISTNIEJE ZŁO. NAGLE KAŻDA ISTOTA STAŁA SIĘ DLA MNIE BLISKA. COŚ SIĘ ZE MNĄ ZADZIAŁO PODCZAS TEJ PODRÓŻY PRZEZ OSADY. NAGLE MOJE EGO W ZNACZNYM STOPNIU ROZPUŚCIŁO SIĘ. JUŻ WEDŁUG MOJEGO POJMOWANIA RZECZYWISTOŚCI ŻADNA ISTOTA NIE JEST ANI LEPSZA, ANI GORSZA. ŻADNA DROGA NIE JEST ANI LEPSZA, ANI GORSZA.


 

POSTANOWIŁEM DALEJ KONTYNUOWAĆ SWOJĄ DROGĘ ŻYCIOWĄ POPRZEZ PROWADZENIE KLUBU BŁĘKITNA ZIEMIA, WARSZTATÓW...... A NAWET KREOWANIE  OSAD EKOLOGICZNYCH.

POJĄŁEM, ŻE MUSIAŁEM W TĘ PODRÓŻ SIĘ UDAĆ, BY PRZETRANSFORMOWAĆ SIĘ, POJĄĆ PEWNE NAUKI.

ZROZUMIAŁEM PODCZAS TEJ PODRÓŻY RÓWNIEŻ, ŻE PIENIĄDZE NIE SĄ ZŁE. ZROZUMIAŁEM, ŻE TO JA SPRAWIŁEM, ŻE WSZYSTKO STRACIŁEM, WSZYSTKO. W PEWNEJ OSADZIE ZACZĄŁEM WIĘC PONOWNIE PRZETRANSFORMOWYWAĆ SWOJĄ ŚWIADOMOŚĆ, WYPOWIADAĆ MAGICZNE FORMUŁY:

Wszechświat i Stwórca dbają o mnie, troszczą się o mnie. Dostarczają mi wszystkiego czego potrzebuję. Całkowicie otwieram się na Bogactwo, Obfitość, Dostatek, bym mógł wykonywać w całej swej pełni swoją misję życiową na Ziemi i w kosmosie, bym poczuł się spełniony we wszystkich wymiarach mego życia.

POZA TYM ODKRYŁEM W PEWNEJ OSADZIE NIESAMOWITE NAUKI I ZACZĄŁEM Z NICH KORZYSTAĆ NA CAŁEGO W NASTĘPUJĄCY SPOSÓB:

Wyobrażam sobie, że z mego wnętrza, z serca wydobywa się Nieskończone Boskie Światło Miłości o Nieskończonej Mocy z samego Źródła, które wszędzie wokół gdzie jestem rozprasza wszelkie ciemności, mroki. Poza tym mocą wyobraźni rozpalam  Święte Fioletowe Płomienie. Mocą wyobraźni Fioletowe Światło wydobywające się z tych Płomieni transmutuje moje ciało na coraz wyższe poziomy kwantowe, by wszelkie energie strachu, walki, zazdrości, wszelkie toksyczne emocje, programy mentalne gdy pojawią się we mnie czy wokół mnie przetransformowywały się w Miłość. Fioletowe Płomienie też zacząłem rozprzestrzeniać w końcu na całą Ziemię. By wszelkie niskie wibracje przekształcały się w wyższe wibracje Miłości. 


 

13 LUTEGO 2010 ROKU NASTĄPIŁA REAKTYWACJA KLUBU BŁĘKITNA ZIEMIA. ZACZĘLIŚMY ŁĄCZYĆ NASZE SIŁY.

ZACZĘLIŚMY TWORZYĆ PROJEKT NASZEJ OSADY DUCHOWO - EKOLOGICZNEJ NA PLANIE PIKTOGRAMU KONTAKT ZE ŹRÓDŁEM BY WSZĘDZIE ROZPRZESTRZENIAŁO SIĘ BOSKIE ŚWIATŁO.  

A I SPOTKAŁEM SWOICH BRACI Z PRZEDNICH WCIELEŃ ZAJMUJĄCYCH SIE KRYSTALIZACJĄ ZIEMI. DOŁĄCZYŁEM DO NICH I WSPÓLNIE TWORZYMY NOWĄ SIATKĘ KRYSTALICZNĄ NA ZIEMI Z KRYSZTAŁÓW I MIEJSC MOCY.

PRZYPOMNIAŁEM SOBIE JAK W POPRZEDNICH WCIELENIACH ZAJMOWAŁEM SIĘ KRYSZTAŁAMI I ALCHEMIĄ KOSMICZNYCH ENERGII. DROGĄ TELEPATYCZNĄ PRZYPOMNIAŁEM SOBIE UMIEJĘTNOŚCI POSŁUGIWANIA SIĘ NIMI.

---------------------------------------------------------------------------------

WTEM NAGLE NA NOWO ODKRYŁEM BOSKĄ KWANTOWĄ PRZESTRZEŃ: BOSKĄ MIŁOŚĆ, BOSKIE ŚWIATŁO, BOSKĄ WIEDZĘ, NIESKOŃCZONĄ BOSKĄ ENERGIĘ KTÓRA PRZENIKA MNIE, WSZYSTKO, KTÓRA ZGODNIE Z MOJĄ INTENCJĄ, PROŚBĄ ZACZĘŁA ROZPUSZCZAĆ WSZELKIE ME LĘKI, KODY, INFORMACJE, PROGRAMY OTĘPIAJĄCE MOJĄ WIELOWYMIAROWĄ PERCEPCJĘ, WSZELKIE PROGRAMY NIEZGODNE Z PROGRAMEM MEJ DUSZY. ZACZĄŁEM SYSTEMATYCZNIE W TĘ PRZESTRZEŃ WCHODZIĆ I TRANSMUTOWAĆ SIĘ, STAWAĆ SIĘ ŚWIADOMĄ SWEJ BOSKOŚCI ISTOTĄ. Z TEJ BOSKIEJ ENERGII ZACZĘŁO SIĘ TWORZYĆ ZGODNIE Z MOJĄ INTENCJĄ TEŻ MOJE NOWE CIAŁO ŚWIETLISTE.

 

ZACZĄŁEM TEŻ SYSTEMATYCZNIE WYKONYWAĆ ODDECH JEDNOCZĄCY I WCHODZIĆ W SWOJĄ ŚWIĘTĄ PRZESTRZEŃ SERCA. OTWORZYŁY SIĘ PRZEDE MNĄ NOWE PRZESTRZENIE, CZASY, WSZYSTKO. PRZYPOMNIAŁEM SOBIE TUTAJ, ŻE ISTNIEJE TU CAŁA WIEDZA, WSZYSTKO.

 

ZACZĄŁEM TEŻ SYSTEMATYCZNIE OTWIERAĆ SIĘ NA STRUMIEŃ ŚWIATŁA SPŁYWAJĄCY Z CENTRALNEGO SŁOŃCA JAK I Z CENTRUM WSZECHŚWIATA ODBUDOWUJĄC SWOJE PEŁNE CIAŁO ŚWIETLISTE, ODBUDOWUJĄC W SOBIE 12 NICI DNA. 

 

POJĄŁEM IŻ TO OD SIEBIE TRZEBA ZACZĄĆ ZMIANĘ. NOWA ŚWIETLANA RZECZYWISTOŚĆ NA ZIEMI POWSTANIE DOPIERO WTEDY KIEDY W NAS TA ŚWIETLANA RZECZYWISTOŚĆ, HARMONIA, MIŁOŚĆ W PEŁNI SIĘ PRZEJAWI.  BO GDY BĘDZIEMY STARALI SIĘ TWORZYĆ NA ZEWNĄTRZ PIĘKNY ŚWIAT, A NAWET SIEĆ KRYSTALICZNĄ, MIEJSCA MOCY, A W SOBIE NIE BĘDZIEMY PIELĘGNOWAĆ HARMONII, MIŁOŚCI DO SIEBIE I DO WSZYSTKICH ISTOT, WÓWCZAS TE DZIEŁA NIE WZNIOSĄ NAS KU SZCZYTOM HARMONII I PIĘKNA.

TO CO NA ZEWNĄTRZ JEST BOWIEM PROJEKCJĄ NASZYCH WNĘTRZ. DOPIERO GDY W SOBIE UTWORZYMY ŚWIĘTE MIEJSCE MIŁOŚCI, MOCY. I GDY INNI ZACZNĄ W SOBIE TE MIEJSCA MOCY TWORZYC, DOPIERO WÓWCZAS UTWORZYMY NA ZIEMI PRAWDZIWĄ CHRYSTUSOWĄ SIATKĘ KRYSTALICZNĄ, Z NASZYCH ŚWIETLISTYCH CIAŁ.

 

DLATEGO TRZEBA ZACZĄĆ OD TWORZENIA W SOBIE HARMONII, NOWEGO CIAŁA ŚWIETLISTEGO, OD TWORZENIA NOWEGO SIEBIE. TRZEBA ROZPUŚCIĆ WSZYSTKIE KODY LĘKU, STRACHU, WSZYSTKIE PROGRAMY KTÓRE NAS ZNIEWALAJĄ, OGRANICZAJĄ. WSZYSTKO CO NIE SŁUŻY HARMONII, WSZYSTKIM ISTOTOM.

 

W KOŃCU POSTANOWIŁEM PROWADZIĆ ZAJĘCIA, WARSZTATY I DZIELIĆ SIĘ SWOIMI DOŚWIADCZENIAMI, WIEDZĄ Z LUDŹMI, M. IN. TYM JAK WKRACZAĆ W KWANTOWĄ BOSKĄ PRZESTRZEŃ, JAK WKRACZAĆ W SWOJĄ ŚWIĘTĄ PRZESTRZEŃ SERCA, JAK TWORZYĆ SWOJE NOWE CIAŁO ŚWIETLISTE I ROZWIJAĆ NIESKOŃCZONE POTENCJAŁY.

POSTANOWIŁEM DALEJ DZIELIĆ SIĘ SWOIMI ESENCJAMI ENERGETYCZNYMI JAKIE WCZEŚNIEJ STWORZYŁEM, UDOSKONALAĆ JE I KREOWAĆ KOLEJNE NOWE ESENCJE JAKIE SĄ POTRZEBNE DLA ZIEMI I LUDZI.

POSTANOWIŁEM TEŻ WIĘCEJ PRACOWAĆ Z KRYSZTAŁAMI AKTYWUJĄC JE BY DZIAŁAŁY W OKREŚLONYM KIERUNKU PODOBNIE JAK ESENCJE ENERGETYCZNE TYLE ŻE TO ZUPEŁNIE INNA TECHNOLOGIA KREACJI. W KRYSZTAŁACH MAGAZYNUJĘ WIEDZĘ, ENERGIE, PROGRAMY DZIAŁAŃ, ŁĄCZĘ JE Z INNYMI MAGICZNYMI KRYSZTAŁAMI, MIEJSCAMI MOCY I STWORZENIAMI NATURY. TRAKTUJĘ JE JAK ŻYWE ISTOTY, BIOKOMPUTERY, KTÓRE Z NADŚWIETLNĄ PRĘDKOŚCIĄ WYKONUJĄ RÓŻNE OPERACJE KWANTOWE WSPÓŁPRACUJĄC Z NAMI.

TE KRYSZTAŁY ZASIEWAM NA ZIEMI PODCZAS KRYSTALIZACJI RÓŻNYCH MIEJSC BY UWALNIAĆ JE ZE STARYCH ZNIEWALAJĄCYCH ENERGII. UAKTYWNIAM JE DLA LUDZI BY WSPOMAGAŁY ICH W ROZWOJU ŚWIADOMOŚCI, BOGACTWA..., BY ICH CHRONIŁY. TAK SIĘ NA NOWO W KRYSZTAŁACH ZAKOCHAŁEM, ŻE ZACZĄŁEM JE SPRZEDAWAĆ TRAKTUJĄC JE JAK ESENCJE ENERGETYCZNE. JAK KSIĄŻKI Z ZAPISANĄ W NICH WIEDZĄ, JAK AKTYWATORY ZMIAN W NASZYM ŻYCIU NA RÓŻNYCH POZIOMACH.

 POTEM PONOWNIE SPOTKAŁEM SIĘ Z IDEĄ EMÓW - POŻYTECZNYCH MIKROORGANIZMÓW, KTÓRE OCZYSZCZAJĄ CAŁĄ ZIEMIĘ Z TOKSYN, KTÓRE JĄ CAŁĄ OŻYWIAJĄ. WIĘC I TYM SIĘ ZAJĄŁEM. ZACZĄŁEM SIAĆ IDEĘ STOSOWANIA EMÓW W SWOIM ŻYCIU BY UZDRAWIAĆ NASZĄ ZIEMIĘ. BY OCZYSZCZAŁY SIĘ WODY, GLEBA, ŻYWNOŚĆ, WSZYSTKO.

I DZIĘKI TEMU POCZUŁEM SIĘ JESZCZE BARDZIEJ SPEŁNIONY. IDĄC ZA GŁOSEM SWEGO SERCA.


Jarosław Ziółkowski

 

Powrót do poprzedniej strony